Navigeo

Navigeo

Zaloguj sięnie masz konta? Zarejestruj się

Nowość!!! - Multiupload zdjęć - wrzuć kilkadziesiąt zdjęć za jednym razem!

Buenos Aires

U wielu ludzi to miasto wzbudza zachwyt... pewnie słyszeliście określenie "Boskie Buenos". Mnie jakoś do gustu zupełnie nie przypadło. Ot kolejna wielka, brudna, zatłoczona i odrapana metropolia. Warte odnotowania są super-szerokie ulice (włącznie z najszerszą na świecie 140-metrową Avenida 9 de Julio) - urbaniści za wczasu poszli po rozum do głowy i po centrum można się w miarę sprawnie poruszać. Sprawnie zorganizowany jest też transport publiczny wraz z 5 liniami metra (must see - linia A z drewnianymi wagonami z 1913 r., najstarsze w płd. Ameryce).

A poza tym... na "najpiękniejszych" wg przewodnika ulicach leżą sobie pod co drugą latarnią worki śmieci. Wszystkie najciekawsze pomniki i zabytki architektury publicznej są na ogół ogrodzone wysokim płotem z obawy przed wandalami. Na dodatek podobno połowa populacji żyje poniżej progu ubóstwa, nie dziwne więc, że odbija się to na zwiększonej przestępczości, a policji na ulicach jakoś nie widziałem. Wystarczyły dwa dni, żeby ktoś używając popularnego sposobu "na musztardę" próbował (na szczęście nieskutecznie) mnie okraść. Prawdę mówiąc byłem zadowolony udając się we wtorek na lotnisko, że nie będę tu musiał spędzać więcej czasu.

Plaza de Mayo, Buenos Aires, Argentyna

Avenida 9 de Julio, najszersza ulica na świecie, Buenos Aires, Argentyna

Budynek Kongresu, Buenos Aires, Argentyna

Puente de Mujer, , Buenos Aires, Argentyna

Puerto Madero, Buenos Aires, Argentyna

Jardin Botanico, Buenos Aires, Argentyna

Jardin Japones, Buenos Aires, Argentyna

Jardin Japones, Buenos Aires, Argentyna

Sklep w Palermo Viejo, Buenos Aires, Argentyna

Tagi: Argentyna , Buenos Aires , stolica , Ameryka Południowa

Wodospady Iguazu

Cataratas del Iguazú jest bez wątpienia atrakcją światowej klasy. Najpotężniejsze wodopsady świata złożone są z 275 osobnych kaskad, rozłożonych na 80-metrowej krawędzi płaskowyżu Parana długości 2.7 kilometra. Podobno w pełni sezonu deszczowego w ciągu sekundy przepływa tu tyle wody, że wystarczyłoby na napełnienie 6 basenów olimpijskich. Mimo, że park jest nawiedzany przez hordy turystów, wystarczy stanąć nad krawędzią Gardzieli Diabła, żeby zapomnieć o całym otaczającym świecie. Miliony litrów wody wlewające się z 3 stron do wąskiego kanionu to niezapomniane wrażenie... w całej naszej wyprawie Iguazu można moim zdaniem porównać pod wzlęgedem widowiskowości, jedynie do Machu Picchu.



Na skraju Garganta del Diablo

Parę informacji praktycznych: do parku po stronie argentyńskiej najłatwiej dotrzeć (tak jak my zrobiliśmy) publicznym autobusem z dworca w Puerto Iguazu. Bilet w jedną stronę kosztuje 3 pesos, autobusy odjeżdżają co pół godziny. Na miejscu trzeba jeszcze kupić bilet wstępu do parku narodowego - 40 pesos. Co prawda, trochę drogo (i na dodatek cudzoziemcy jak zwykle płacą więcej!...), ale po wejściu do parku przynajmniej widać, na co idą te pieniądze.

Park jest świetnie zorganizowany. Nie ma problemu ze znalezieniem informacji turystycznej, jest małe "muzeum", jest też gdzie zjeść. Do głównych szlaków pieszych można dojechać "ekologiczną" kolejką wąskotorową. Same szlaki są świetnie oznaczone. Znaczna część z nich przebiega po pomostach nad wodami rzeki Iguazu i prowadzi zwiedzających na sam skraj krawędzi wodospadów lub do ich podnóża. Dzięki temu zwiedzający mogą naprawdę zajrzeć wgłąb sławnej Gardzieli Diabła.

Garganta del Diablo, Wodospady Iguazu, Argentyna

Garganta del Diablo, Wodospady Iguazu, Argentyna

Garganta del Diablo była pierwszym odwiedzonym przez nas miejscem. Następnie daliśmy się namówić na 30-minutowy spływ pontonem w górnej części rzeki. Wśród setek wysepek porośniętych tropikalnym lasem można było zobaczyć tutejsze rzadkie gatunki ptaków. Następnie przemierzyliśmy pomost Paseo Superior, który poprowadzony jest na skraju płaskowyżu, tuż nad wieloma "mniejszymi" wodospadami.

Wodospady Iguazu, Argentyna

Wodospady Iguazu, Argentyna

Wodospady Iguazu, Argentyna

Na deser zostawiliśmy sobie krótką wycieczkę łodzią motorową, która rozpoczynała się z przystani poniżej wodospadów. Cała atrakcja polegała na ty, że - po krótkim przystanku na zrobienie zdjęć - łódka wpływała niemalże pod wodospad (w ogromną chmurę wody, w której nic nie było widać).

Łódka, Iguazu Falls, Argentina

Jak nietrudno się domyślić, efekt był taki, jakbyśmy wskoczyli w ubraniach do basenu. Aż załowaliśmy, że nie wpadliśmy na pomysł, żeby kupić plastikowe peleryny przeciwdeszczowe, które sprzedawali w sklepikach w parku. W takich momentach człowiek zaczyna na prawdę doceniać ubrania z syntetycznych tkanin, które po pół godziny był niemal suche (mimo, że wcale gorąco nie było - około 15 stopni)

Wodospady Igauzu, Argentyna

Wodospady Igauzu, Argentyna

Myśleliśmy, że to już koniec atrakcji na dzień dzisiejszy, ale czekała nas jeszcze jedna niespodzianka - walka o jedzenie ze stadem koati grasujących w pobliżu sklepiku z kanapkami. Rozbestwione stworzenia nauczone przez niezdyscyplinowanych turystów podkradania ludzkiego jedzenia, nie boją się ludzi do tego stopnia, że wskakują na stoły i potrafią wyrwać kanapkę z ręki.

Tagi: wodospady Iguazu , parana , Cataratas del Iguazú , wodospady , park narodowy , Parque Nacional del Iguazú , spektakularne , Iguacu , Argentyna , koati

W drodze przez Paragwaj

Pomimo moich początkowych obaw, lot z Cochabamby do Asuncion liniami Aerosur przebiegł nadzwyczaj gładko. Podczas międzylądowania w Santa Cruz de la Sierra przeszliśmy kontrolę antynarkotykową i nikt nawet nie zwrocił uwagi na naszą herbatkę z koki.

Boeing 727, Aerosur, Cochabamba

Po wylądowaniu w Asuncion poszło równie sprawnie. Jedyne zamieszanie wynikło podczas proby ustalenia, ile lokalnej gotówki trzeba wypłacic z bankomatu. W końcu licząc na palcach zera i tysiące doszliśmy do wniosku, ze będziemy potrzebować cwierć miliona guarani :) brzmi strasznie, ale to mniej niz 60$. Potem taksówką dojechaliśmy do Terminal de Omnibuses, skad za 75 tys. guarani kupiliśmy bilety na minibus firmy RYSA do Cuidad del Este. Droga przebiegła na gapieniu sie na zieleń i porządek za oknem, widok dla nas niezwykły po spędzeniu dłuzszego czasu w Boliwii. Zaskoczyło nas także, że temperatura wynosi tylko 15 stopni (a wokól palmy i tropikalna dżungla, więc spodziewaliśmy się upałów...). No coż...  w końcu na tej półkuli właśnie zaczyna sie zima.

Własciwe przygody zaczęły sie dopiero po dotarciu na dworzec autobusowy w Ciudad del Este. Nie moglismy sie (naszym lamanym hiszpańsko-angielskim) z nikim dogadać jak przekroczyć granicę argentyńską. W końcu znaleźliśmy taksówkarza, który zgodził sie nas przewieźć do Puerto Iguazu. Niestety, jak tylko dojechaliśmy do mostu granicznego, okazało się to zupełnie niemożliwe. Na moście wielki korek, a na dodatek droga zablokowana przez policję. Pomysłowy taksówkarz zaproponował, żebyśmy poszli po pieczątki wyjazdowe z Paragwaju, a on nam "popilnuje" bagażu. Nie chcąc zostawiać bagażu z nieznajomym, poszliśmy na zmianę.

W czasie, gdy Paweł załatwiał  swoją pieczątkę, padł jeszcze lepszy pomysł. Za 20 tysiecy guarani (5$ LOL) przekupimy policjanta, żeby nas przepuścił przez most (jadąc pod prąd!!!). Jednak pomysł nie wypalił i musieliśmy podziękować uczynnemu taksiście. Już mieliśmy przekraczać granicę na piechotę (nie wiedząc co nas czeka),  jednak na cale szczęście w środku korka odnalazł sie lokalny autobus zmierzający do Puerto Iguazu. Potem (nie licząc 2 godzinnego czekania w korku), wszystko poszło sprawnie - autobus przewiózł nas przez granice brazylijska (bez zatrzymywania się), po czym równie bezproblemowo przeszliśmy kontrole argentyńską i wylądowalismy wreszcie w Puerto Iguazu. I tu znowu mały szok...  po przemierzeniu dwóch najbiedniejszych krajow poludniowej Ameryki trafiliśmy z powrotem jakby do cywilizacji. Jutro jedziemy ogladąc wodospady. :)

Tagi: Paragwaj , Argentyna , Ciudad del Este , Puerto Iguazu , Asuncion

O autorze:

Krzysztof Pałka planuję wyprawy, zawodowo ;]

O blogu

Trochę osobistych notatek, dziwne filmiki nakręcone w jeszcze dziwniejszych miejscach, newsy wygrzebane z sieci - to wszystko znajdziecie na moim blogu. Miłej lektury!

Kategorie

Ostatnie komentarze

Moja galeria

Zobacz całą galerię

Archiwum

zamknij

Poleć znajomemu

Wyślij poniższy link znajomej osobie i zachęć ją do przeczytania tekstu.
Wypełnij formularz i Wyślij.

  • http://www.navigeo.net/blog/all-kinds-of-crap


  • odnośnik (link) strony będzie dołączony do wiadomości
zamknij

Logowanie

Nie masz konta u nas? Zarejestruj się zajmie Ci to tylko 2 minuty.
Zapomniałeś hasła? nie martw się pomożemy Ci je odzyskać.


zamknij

Przypomnienie hasła

Wprowadź e-mail, który podałeś w trakcie rejestracji. Na ten adres wyślemy wiadomość, która umożliwi Ci odzyskanie hasła.