
Zaloguj sięnie masz konta? Zarejestruj się
Nowość!!! - Multiupload zdjęć - wrzuć kilkadziesiąt zdjęć za jednym razem!
Z rana udalam sie na stare miasto, ktorego atmosfera jest wydaje mi sie doprawdy niepowtarzalna. Potezny labirynt uliczek z poupychanymi w nich straganami, ludzmi przemykajacymi sie miedzy wykonujacymi karkolomne manewry rikszarzami i motocyklistami zdaje sie nie miec konca.
Jakoze planowalam, ze moj pobyt w tym miescie bedzie znacznie krotszy, udalam sie minibusem za 10 rupii na dworzec autobusowy. Planowalam jechac autobusem do Mansehry na polnoc, cena 520 rupii, firma: Niazi Express, 5 kursow dziennie. Powrocilam rowniez minibusem, ktory co prawda wyrzucil mnie w zupelnie innym miejscu niz chcialam, ale do Fortu Lahore doprowadzil mnie poznany po drodze chlopak. Na schodach meczetu poznalam, jak sie przedstawil, przewodnika, ktory zaoferowal mi swoje uslugi w gorach za 700 dolarow za tydzien. Pragne nadmienic, ze by dotrzec do Fairy Meadows w regionie Nanga Parbat czy w wielu innych regionach, nie potrzebuje sie zupelnie przewodnika, gdyz droga nie rozgalezia sie, badz jest oznaczona, choc wszyscy, ktorzy chca zarobic grosza, zaklinaja sie, ze polnocne rejony Pakistanu to w 100% zabojcze labirynty naszpikowane zapadniami i zatrutymi strzalami.
Moj przewodnik pokazal mi kilka ciekawych miejsc, za co mu zreszta nieco zaplacilam, m.in. Red Light District spowita niemalze kompletnym mrokiem, gdzie kobiety siedza przed klatkami o otwartych drzwiach, podejrzani umorusani mezczyzni mierza cie wzrokiem, a male koty miaucza niemilosiernie. Wieczor zwienczylismy kolacja w przyulicznej jadlodajni. Jesli jest jedna rzecz, ktora podczas podrozy ma byc czysta, jest to jedzenie. W tej kwestii moje wymagania siegaja nieraz kanonow estetyki. I tak za male pieniadze uslugiwalo nam dwoch kelnerow, ktorzy oczywiscie poczatkowo policzyli sobie nieco wiecej. Moj przewodnik, ktoremu czesto zdarzylo sie napomknac, jakby to bylo fajnie, gdybysmy razem pojechali [a ja jemu zaplacila]. Ale kiepski z niego biznesmen, bo nie potrafil utargowac mi nic na powrotnej rikszy, a ponadto zaczal sapac, ze jest zmeczony. Rozstalismy sie, a po kilku minutach targow pojechalam do hostelu za 50 rupii.