Navigeo

Navigeo

Zaloguj sięnie masz konta? Zarejestruj się

Nowość!!! - Multiupload zdjęć - wrzuć kilkadziesiąt zdjęć za jednym razem!

30 lipca 2008 - Stambul 4 dzien

Kilka godzin spedzilam w Palacu Topkapi. Jeszcze w srodku poznalam - jak twierdzil - Pakistanczyka z Karachi o afganskich korzeniach, ktore go, jak przyznal ze smiechem, przerazaja. Nazwijmy go Raja. Wyszlam z inicjatywa i wzielam od niego namiary. Na wszelki wypadek.

Zrelaksowalam sie podczas malego co nieco w Lazniach. Warto bylo.

O wiarygodnosci Rajy rozmawialam ze starszym pracownikiem pewnej kafeterii, ktory uznal, ze calkiem prawdopodobne, ze ten pierwszy jest przemytnikiem ludzi. W temacie - 13 martwych osob znaleziono w okolicy Stambulu ze 2 dni temu, pozbyli sie ich handlarze a ponad 100 pozostawili. Zaoferowal, ze zapyta sie znajomego, czy ten zna Raje. Gdyby Raja byl tak naprawde mieszkancem Stambulu, ow znajomy ponoc prawdopodobnie by go znal. Nie znal. Znajomy, ponad 60-letni, jak twierdzil - bezrobotny i zmeczony zyciem, choc sprawiajacy wrazenie nieszkodliwego poczciwca, przyszedl do kafeterii. W trakcie rozmowy zaoferowal, ze poda mi namiary na rodzine w Pakistanie, w tym kogos aktywnego politycznie, jako ze sam oryginalnie jest z Kaszmiru. Przez chwile wahal sie, probujac przypomniec sobie imie kuzyna. Na pytanie, dlaczego, odpowiedzial pokretnie niegramatycznie skladajac wypowiedzi. Obiecal, ze przyniesie namiary nastepnego dnia. Nie mial ich przy sobie w komorce. Obaj starsi mezczyzni brzmieli momentami bardzo wiarygodnie, co nie znaczy, ze sztucznie. Neurotyczny starszy barman od niechcenia czestowal mnie herbata.

Nastepnie udalam sie w poszukiwaniu kafejki internetowej. W pierwszej pracownik wielkim usmiechem reagowal na moje ostre protesty, by nie macal mi tlustymi palcami moich czystych plyt. Probowal zbackupowac moje zdjecia, z czego nic nie wyszlo. Moj quazi amerykanski akcent uslyszal jeden z klientow i zaprosil do swojego stanowiska. Przedstawil sie jako inzynier elektroniki z Iranu, ktorego podania o wize do Stanow zostaly dwukrotnie odrzucone. Nienaganna angielszczyzna przyznal, ze jest upokorzony, nie ma juz pieniedzy, spi w miejscach publicznych i nikt nie chce mu pomoc, a w Stambule nie ma pracy. Jedyne, czego oczekiwal ode mnie to to bym wiedziala, ze on istnieje. Akcent planowalam polamac wkraczajac do Iranu, ale zmienilam go nastepnego dnia.

Wracajac juz z innej kafejki do hostelu po 2 w nocy mijalam grupki turystow, miejscowych imprezowiczow, rodzine z 1.5-letnim dzieckiem na spacerze. W pol drogi podszedl i zaczal ze mna isc na oko 40-letni facet w piaskowym garniturze.
- Hostel? Hostel? - zapytal.
- Nie - odpowiedzialam.
- Seks?
- Co?
- Seks! Seks!
Zablyszczal zebami, a po uslyszeniu mojej odpowiedzi zniknal za rogiem.

Zobacz to miejsce
Google Mapka
Otwórz dużą wersję

Komentarze

Aby komentować, musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta,
zapraszamy do rejestracji.
RSS komentarzy

O autorze:

Uzy szkodnik żyję dla nieprzewidzianych zdarzeń

Kategorie

Ostatnie wpisy

Moja galeria

Zobacz całą galerię

Archiwum

zamknij

Poleć znajomemu

Wyślij poniższy link znajomej osobie i zachęć ją do przeczytania tekstu.
Wypełnij formularz i Wyślij.

zamknij

Logowanie

Nie masz konta u nas? Zarejestruj się zajmie Ci to tylko 2 minuty.
Zapomniałeś hasła? nie martw się pomożemy Ci je odzyskać.


zamknij

Przypomnienie hasła

Wprowadź e-mail, który podałeś w trakcie rejestracji. Na ten adres wyślemy wiadomość, która umożliwi Ci odzyskanie hasła.