
Zaloguj sięnie masz konta? Zarejestruj się
Nowość!!! - Multiupload zdjęć - wrzuć kilkadziesiąt zdjęć za jednym razem!
To byl jeden z logistycznie ciekawszych przypadkow. Dotarlismy z Halisem na postoj taksowek, skad wspoldzielonym samochodem z 2 innymi pasazerami wyjechalismy w kierunku Orumiye. Cena nie byla jasna, wynegocjowalam 6.5 liry, z czego na miejscu i tak zaplacilam 4. Przed dotarciem do granicy obudzilam sie, ze mam w siatce Raki, tureckie procenty, ktorych nie przyjal jeden z pomocnych znajomych w Turcji i puszke piwa, ktorych sie pozbylam na zasadzie rozdawania prezentow, poniewaz nie wolno wwozic do Iranu alkoholu. Po godzinie na granicy czekania na nie wiadomo w zasadzie co, z pomagajacym mi Kurdem, z ktorym jechalam razem z Yuksekovy, wyruszylismy kolejna taksowka, by przekroczyc jezioro Orumiye. Na granicy, mimo mojej burki i nakrycia glowy, mezczyzni lapczywie sie na mnie patrzyli. Drodze do jeziora towarzyszyly sympatyczne widoki. Na miejscu przesiadlismy sie na barke, obserwujace mnie mlode muzulmanki o nieco odkrytych wlosach i kolorowych akcesoriach dyskretnie chichotaly. Zegarek przestawilam o dalsze 1.5 godziny wprzod, czyli 2.5 wzgledem czasu polskiego. Po drugiej stronie moj pomocnik szukal nam nowej taksowki. Nie wiem dlaczego nie zaplacilam za ta od granicy, ale mnie to nie zmartwilo. W dalsza droge udalismy sie z policjantami, ktorzy opuscili barke wraz z nami. Jeden z nich przejal moj aparat i chetnie krecil filmy i robil zdjecia, na co drugi tylko mruczal, zaslaniajac sie reka. Bardzo lubili klepac siebie po kolanach, co sie tyczy wielu Iranczykow, ale i Turkow. Na miejscu w Tebriz zaplacilam im 4 liry. Piechota udalismy sie znalezc mi hotel. Wyladowalam w Guest House Payam na ulicy Mohagegi za 70 000 riali [ok 7 dolarow]. Radze zwracac uwage na podawane ceny, gdyz czesto sa one w tomanach, czyli o jedno 0 mniej]. Miejsce bylo nieco obskurne, moj pomocnik szybko z niego uciekl zaciskajac nos. Czyli idealne. Udalam sie wymienic dolary. Polecono mi bazar, a pan ze sklepu spozywczego zadeklarowal sie mnei podwiezc. Jednak wysadzil mnie przed informacja turystyczna, gdzie pan imieniem Nasser niezmiennie zadziwia wszystkich turystow. Urodzil sie w Iranie, podobno 15 lat pracowal w Niemczech, mowi niezle po hiszpansku, wlosku, angielsku i daje rade po polsku, rzucajac tekstami "wyrywac laski" albo "wyluzuj". Mimo, ze jest z niego szczwany lis, jest bardzo pomocna osoba, pomogl mi nakreslic plan pobytu w kraju. W tymze miejscu poznalam tez trojke turystow z Polski, z ktorymi spotkalam sie jeszcze pozniej. Pokrecilam sie po miescie starajac sie znalezc cos do jedzenia innego niz hamburgery i kebaby. Failed. Ostatecznie umowilam sie z Nasserem na sniadanie o 9 nastepnego dnia.
Namiary:
Nasser Khan
mobile 0914 116 0149
tel & fax +98 411 5236216
home tel +98 411 5536594 / 5552714